Świat uratować może wyłącznie jedna osoba. Ty!
Na początek nieco poważniej. Jedna z myśli która wyrywnie pragnie złożyć pokłon szerokiemu audytorium. W czym rzecz? Już tłumaczę.
Tenat brzmi przewrotnie, czyż nie? Od setek lat nowe pokolenie wkracza w dorosłość z przytupem. Z buntem w sercu i głową wypełnioną ideami zmiany świata. Walka o lepsze wpisana jest w cykl rozwoju człowieka...
A jednocześnie od setek lat inercja nowych generacji rozbija się o mur status quo dochodząc do momentu, w który zdają sobie sprawę, że przegrali - częściowo bądź całkowicie, ale przegrali. Jest to zwykle moment, gdy zdają sobie sprawę iż świat, z którym toczyli zmagania tak naprawdę ich wchłonął, a oni stali się jego częścią nawet o tym nie wiedząc.
Łatwo wtedy o zgorzknienie, rezygnację. Trudno zaś poradzić sobie z myślą, że świat jest zbyt wielki i zbyt bezwładny by ot tak go sobie zmienić na swój obraz i podobieństwo... I może właśnie tutaj tkwi problem?
Nie zmieniaj świata. Zmień siebie!
Zbyt często zapominamy, że świat składa się z ludzi. A ludzie mają to do siebie, że w zasadzie zmian nie lubią, bo każda z nich jest skokiem w nieznane. Jeśli do tego nie skaczą z własnej woli, tylko ktoś próbuje ich popchnąć, naturalnie, że się bronią!
Wniosek?
Jeżeli chcesz zmienić świat, zmień siebie, bo świata nie tworzą cząsteczki i atomy, ale ludzie. I jeżeli ludzie się zaczną zmieniać na lepsze, wtedy cały świat będzie lepszy.
Konsekwencje?
Czyż to nie oczywiste? Niemal wszystko czego Ci w życiu brakuje jest w Tobie. Niemal wszystko co jest potrzebne do tego, aby być szczęśliwym.
Brakuje ci przyjaciół? To nie próbuj szkolić się w nowych sposobach ich pozyskania! Przeciwnie - sam naucz się jak być dobrym przyjacielem.
Pragniesz odpowiedniej dziewczyny lub chłopaka? Pracuj nad sobą aby być jej/jego godnym, gdy się pojawi w Twoim życiu.
Pragniesz pieniędzy? Poszerz swoje kwalifikacje aby zdobyć lepszą pracę!
Świat tworzą ludzie.
W tym Ty. I ja. Od nas zależy jaki będzie.