Puzzle z myśli
Kobieta nie goni za mężczyzną, bo widział kto kiedy, żeby pułapka goniła mysz? - Julian Tuwim.
Kategorie: Wszystkie | Aktualności | Powaga | Relaks
RSS
wtorek, 04 marca 2008
BAT #1

A ja wcale bywam nie lepszy od mojego kochanie. BAT to Bardzo Abstrakcyjny Tekst, który jest jakby moją specjalnością. Sytuacja z wczoraj;

Palącym problemem okazało się ustalenie jak w tym roku wypada Wielkanoc. Po krótkich przeszukiwaniach internetu moja małżowinka oświadcza triumfalnie: 

- Mam! To będzie 23 marca.

Ja, zaglądając jej przez ramię:

- W niedzielę?! Jakoś tak dziwnie w tym roku wypada...

Jej mina - bezcenna:-)  

21:35, kissblade
Link Dodaj komentarz »
Co ona powie?... #2

Trochę to przykurzone, ale warto zapisać dla potomności. Otóż idziemy my sobie raz ulicą. W milczeniu. Zatopieni epicko we własnych myślach, gdy nagle dźwięczny głos mojej połowicy wyrywa mnie z mojego zapewne błyskotliwego i prowadzącego do odkrywczych wniosków toku rozumowanie:

- Kochanie, czy ty masz uszko? - pyta całkiem poważnie. Odpowiadam więc szczerze i zgodnie z moją najlepszą wiedzą:

- No tak... - już wietrząc podstęp, ale czekam na dalszy rozwój wypadków.

- A nosek?

- ... No też... - WTF??

I wtedy, z promiennym uśmiechem, dzieli się ona ze mną swoim logicznym wnioskiem:

- To ty dzbanek jesteś!

Pytań brak.

21:29, kissblade , Relaks
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lutego 2008
Co ona powie...?

Słowem wstępu zaznaczę, że moja połowica jest niewiastą niezwykłą, a ścieżki jej myśli i skojarzeń są dla mnie nieodgadnione, co niejednokrotnie kończy się salwą śmiechu.

Sytuacja: Jestem zmęczony po całym dniu i generalnie mam tumiwisizm, a nastrój w stylu "nie wstanę! tak będę leżał!". Ona z kolei dostrzega konieczność zrobienia zakupów i to takich hipermarketowych (czyt. "wymagających zaangażowania batmobilu"), z czym generalnie się zgadzam, tylko mi się nie chce. Toteż unikam jednoznacznej odpowiedzi, aż w końcu moje kochanie kategorycznie wymaga ode mnie, abym się określił, kończąc swój wywód znaczącycm:

- No? Słucham. - *brzdęk!* i uruchomiła się diabelska opcja zmiany tematu

- No to mnie nie słuchaj - nie odrywając oczu od monitora.

- Ależ kochanie, ja muszę cię słuchać - "hm..." [to mój elokwentny monolog wewnętrzny. no co? mówiłem przecież, że byłem zmęczony, nie?]

- Nawet jak będę mówił brzydkie rzeczy?

Chwila ciszy - Ale jakie brzydkie rzeczy? - "Ha! Wiedziałem, że połknie haczyk", no i ciągnę dalej, uparcie unikając jednoznacznej odpowiedzi jakie to brzydactwa mogę powiedzieć.

- Takie brzydkie! Okropne! Straszne! - itd, aż tu nagle pada tekst, który posyła mnie z krzeszła na ziemię:

- Och, ale przecież niektóre brzydkie rzeczy są ładne.

Wow! No to mnie zabiła.

Tym mnie przekonała. Chwilę później siedziałem w samochodzie z nią u boku czekając co jeszcze ciekawego moja małżowinka ma mi do powiedzenia:-)

23:02, kissblade , Relaks
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 lutego 2008
Misterium zdrady

To, że nie ma chyba nic bardziej poniewierającego jak zdrada poczyniona przez partnera, jest chyba w miarę dla wszystkich oczywiste, ale zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest? Wbrew pozorom nie jest to takie jednoznacze, bo jak się - mówiąc przewrotnie - wgłębić... Jeśli posłużyć się tokiem rozumowania serialowego Dextera, czynność kopulacyjna jest nader groteskowa, jeżeli wepchnąć ją w czysto mechanistyczne ramy. Ot, jeden człowiek giba się w te i nazad, pocierając się swą końcówką wewnątrz wybranego otworu człeka drugiego.

Big deal! Śmieszna rzecz, można powiedzieć.

Skąd więc taki ładunek destrukcyjny drzemiący w zdradzie? Przecież musi być w tym coś więcej! I jest!

Bo owa "czynność kopulacyjna" dla nas jest czymś dużo więcej. To symbol. Rzecz tak intymna, że zarezerwowana jest tylko dla osoby najbliższej, swego rodzaju tajemnica, misterium wręcz! I choć rzadko taki temat jest poruszany w związku, uznajemy za oczywiste, że tego rodzaju zbliżenie rezerwujemy tylko dla siebie nawzajem.

Jest jeszcze coś. W trakcie aktu miłosnego wyzwalane są pewne specyficzne emocje, nieodłącznie właśnie z nim związane. Można więc śmiało przyjąć, że - oprócz pogwałconych fundamentalnych zasad - najbardziej boli właśnie świadomość, że najbliższa nam osoba postanowiła dzielić te emocje z kimś innym. O te przede wszystkim bardzo duży żal mają kobiety do swych niewiernych mężczyzn - o emocje, bo też sam stosunek płciowy nieodłącznie kojarzy się z miłością. Mamy przecież słowa, które łączą obie te kategorie: "kochać się", "akt miłosny"... Zatem wiele kobiet pewnie łatwiej wybaczyłoby zdradę, gdyby miały względną pewność iż było to tylko zwierzęcy instynkt, a nie konsumpcja królowej uczuć; namiętności. Nieco inaczej sprawa ma się z mężczyznami.

Mamy coś takiego w sobie, co nakazuje nam zagarniać: zasoby, kobiety, terytorium. Co w gruncie rzeczy zgodne jest ze społecznym obrazem mężczyzny - im ma więcej, im jest zasobniejszy, tym lepiej! A ten styl myślenia rozciąga się również na nasze partnerki życiowe. Pojawienie się innego mężczyzny to jak inwazja na nasze terytorium. Od żalu silniejsze jest tu poczucie niepowetowanej straty i mężczyźnie wybaczyć zdradę jest dużo trudniej - również z biologicznego punktu widzenia.

Już tak jesteśmy stworzeni, że to kobiety wydają na świat potomstwo. One zatem mają 100% pewności, że są matkami swoich dzieci. Ojciec z kolei już takiej pewności nie ma (tzn nie miał do niedawna, ale mechanizm biologiczny, kształtowany przez miliony lat nie wygaśnie nawet i za 10 pokoleń). On musi wierzyć swojej partnerce, co oznacza, że jej opinia musi być nieposzlakowana. A naruszenie tego zaufania sieje ziarno niepewności, na które nie stać mężczyzn, bo późniejszy koszt wychowywania nieswojego potomstwa jest zbyt wysoki. Dlatego właśnie jemu wybaczenie zdrady przyjdzie dużo trudniej.

Zdrada jest mieczem, który rani i zdradzającego i zdradzanego. Jest jadem, który toczy sumienie i targa serca. A podniesienie się z takiego kryzysu jest szalenie trudne. Przynajmniej takie, które rokuje lepszą przyszłość, bo nie trudno wyobrazić sobie, że jedna ze stron ubóstwiając partnera nad życie daruje mu jego winy, byle tylko być przy nim. To nie rozwiązuje problemu, a jedynie go akceptuje - co jest receptą na kolejną katastrofę.

I tu pojawia się pytanie - dlaczego zdradzamy? Najczęściej pewnie dlatego, że jest okazja. Że nikt się nie dowie. Bo to coś nowego, ekscytującego (ach, ten dreszczyk zapomnianej emocji! te kolory! to oczekiwanie na spotkanie!). Przełamanie rutyny? Jeśli tak jest, to tutaj dochodzimy do ważnego punktu, bo to oznacza, że zdradzamy ponieważ czegoś nam w naszym związku brakuje. To jest na poły optymistyczny wniosek, bo to oznacza, skoro jest przyczyna, to można jej zaradzić.

A jak?... No właśnie - oto jest pytanie! Na pewno trzeba nauczyć się obserwować siebie. Rozróżniać swoje stany emocjonalne i nauczyć się stawiać właściwe pytania. Co się ze mną dzieje? Dlaczego tak reaguję? Jak mogę to zmienić?

Jednocześnie na pewno będzie niezbędna obupólna chęć wspólnej pracy (co wynika z kolei z przyjętej koncepcji miłości) nad związkiem. Pracy nad tym, aby był on udany, a każda ze stron dbała wystarczająco dobrze o to by partner był szczęśliwy.

Ha! No właśnie - a co jeśli jedna ze stron ma oczekiwania, których druga nie może/nie chce spełnić (z różnych przyczyn - choćby własnych przekonań)? No... to oznacza, że mamy poważny i skomplikowany problem, którego tutaj nie będę rozwijał. Na pewno najlepiej byłoby się z nim udać do specjalisty, który pomoże znaleźć najlepsze rozwiązanie.

...a co, jeśli by odwrócić problem? Jake cechy musiałby mieć człowiek, który nigdy nie zdradzi swojego partnera? Jak musiałby być zbudowany związek, aby tak właśnie było? Co jest potrzebne do tego, aby bez wyrzeczeń być wiernym?...

Oto jest pytanie warte zadumy...

01:08, kissblade , Powaga
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lutego 2008
Szalona noc...

...i znów jakbym się zebrał wcześniej to nie miałbym problemu. A tak fragment magisterki na jutro i czytanie notatek na jutrzejszy exam ścieżkowy skróciły mój czas przebywania w Krainie Wiecznych Łowów do raptem kilku godzin...

No cóż, trzeba być dobrej myśli:-) Niech wszelkie dobre dusze trzymają za mnie kciuki. Może niewygodnie wam będzie pisać, ale to dla wyższego dobra!:-)

Aby nie było tak smutno - specjalne dla seby Seby, sugerującego (skądinąd słusznie), że dział "Rozrywka" jest jakby zaniedbywany - drobny akcenncik humorystyczny na dobranoc/dzień dobry. Medyczna zagadka intelektualna:

Co można zdjąć z nagiej siostry przełożonej na ostrym dyżurze?

...

(poddajesz się?:)

Odp: Lekarza dyżurnego;P

03:14, kissblade , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
Polak. To brzmi dumnie!

W pędzącym na złamanie karku świecie, w pogoni za sprawami codziennymi, w postępującej asymilacji naszej kultury z Zachodnią, warto pamiętać, że mamy z czego być dumni! Jesteśmy potomkami wielkich ludzi. Ludzi czynu. Patriotów. Wojowników! Dla nas zawsze pojęcie honoru znaczyło coś więcej niż u innych nacji w Europie. Gdyby tak nie było, nie zostalibyśmy sami w czasie II Wojny Światowej. Dzisiaj - ku przypomnieniu i zadumie.

...do obejrzenia:

i posłuchania:

Jacek Kaczmarski - Rozbite Oddziały

Jacek Kaczmarski - Rozbite Oddziały

"Po klęsce - nie pierwszej, podnosząc przyłbice
Przechodzą, jak we śnie, ostatnie granice.

Przez cło przemycają swój okrzyk bojowy
I kulę ostatnią, co w ustach się schowa.

Przy stołach współczucia nurzają się w winie
I obcym śpiewają o Tej, co nie zginie.

Swą krew ocaloną oddają za darmo
Każdemu, kto zechce połączyć ich z armią.

Farbują mundury, wędrują przez kraje
I czasem strzelają do siebie nawzajem.

Pod każdym sztandarem byle nie białym
Szukają zwycięstwa - rozbite oddziały.

Przychodzą po zmierzchu do kobiet im obcych,
A tam, kędy przejdą - urodzą się chłopcy.

Gdy wrócą, przygnani kolejną zawieją
Zobaczą, że synów swych nie rozumieją.

Spisują więc dla nich noc w noc pamiętniki
Nieprzetłumaczalne na obce języki.

I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski,
Niepomni, że mądry nie śmieje się z klęski.

I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski,
Niepomni, że mądry nie śmieje się z klęski..."

00:31, kissblade , Powaga
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 lutego 2008
Świat uratować może wyłącznie jedna osoba. Ty!

Na początek nieco poważniej. Jedna z myśli która wyrywnie pragnie złożyć pokłon szerokiemu audytorium. W czym rzecz? Już tłumaczę.


Tenat brzmi przewrotnie, czyż nie? Od setek lat nowe pokolenie wkracza w dorosłość z przytupem. Z buntem w sercu i głową wypełnioną ideami zmiany świata. Walka o lepsze wpisana jest w cykl rozwoju człowieka...

A jednocześnie od setek lat inercja nowych generacji rozbija się o mur status quo dochodząc do momentu, w który zdają sobie sprawę, że przegrali - częściowo bądź całkowicie, ale przegrali. Jest to zwykle moment, gdy zdają sobie sprawę iż świat, z którym toczyli zmagania tak naprawdę ich wchłonął, a oni stali się jego częścią nawet o tym nie wiedząc.

Łatwo wtedy o zgorzknienie, rezygnację. Trudno zaś poradzić sobie z myślą, że świat jest zbyt wielki i zbyt bezwładny by ot tak go sobie zmienić na swój obraz i podobieństwo... I może właśnie tutaj tkwi problem?

Nie zmieniaj świata. Zmień siebie!


Zbyt często zapominamy, że świat składa się z ludzi. A ludzie mają to do siebie, że w zasadzie zmian nie lubią, bo każda z nich jest skokiem w nieznane. Jeśli do tego nie skaczą z własnej woli, tylko ktoś próbuje ich popchnąć, naturalnie, że się bronią!

Wniosek?

Jeżeli chcesz zmienić świat, zmień siebie, bo świata nie tworzą cząsteczki i atomy, ale ludzie. I jeżeli ludzie się zaczną zmieniać na lepsze, wtedy cały świat będzie lepszy.

Konsekwencje?

Czyż to nie oczywiste? Niemal wszystko czego Ci w życiu brakuje jest w Tobie. Niemal wszystko co jest potrzebne do tego, aby być szczęśliwym.
Brakuje ci przyjaciół? To nie próbuj szkolić się w nowych sposobach ich pozyskania! Przeciwnie - sam naucz się jak być dobrym przyjacielem.
Pragniesz odpowiedniej dziewczyny lub chłopaka? Pracuj nad sobą aby być jej/jego godnym, gdy się pojawi w Twoim życiu.
Pragniesz pieniędzy? Poszerz swoje kwalifikacje aby zdobyć lepszą pracę!

Świat tworzą ludzie.

W tym Ty. I ja. Od nas zależy jaki będzie.

01:18, kissblade , Powaga
Link Dodaj komentarz »
Powitanie

Witam serdecznie!

Niniejszym ogłaszam triumfalnie narodziny mojego bloga:-) Nosiłem się z zamiarem powołania do życia takiego tworu już jakiś czas i teraz właśnie nastał wyborny ku temu czas. Piszę magisterkę, pracuję, recenzuję gry, tworzę system RPGowy a to wszystko oczywiście w najgorętszym okresie roku akademickiego, gdy System Eliminacji Studentów Jest Aktywny:-) Prawda, że doskonały moment na zakładanie bloga? Idealny wręcz, bym powiedział! Zapraszam do wspólnej podróży:-)

01:07, kissblade , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Rozrywka
Bash.pl - To jedna z najczęściej odwiedzanych przeze mnie stron. Namacalny dowód na to, że życie bywa bardziej zaskakujące niż wyobraźnia (w tym przypadku satyryków).
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog